Opieka nad WordPressem to umowa, że ktoś sprawdza aktualizacje, zanim zrobi to automat w niedzielę i zdejmie stronę. Hosting daje kopię z serwera i miejsce na pliki. Nie klika „aktualizuj” we wtyczkach i nie ogląda, czy formularz nadal wysyła maila. To jest różnica między hostingiem WordPress a pakietem utrzymania.
Co robimy w cyklu
Przed aktualizacją jest kopia. Potem rdzeń, wtyczki i motyw — najpierw te z łatkami bezpieczeństwa. Po aktualizacji otwieramy stronę główną, jedną podstronę oferty i formularz. Jak coś pada, wracamy do kopii i zostawiamy wtyczkę na poprzedniej wersji do czasu, aż autor wypuści poprawkę. Nie aktualizujemy na ślepo dwudziestu wtyczek jednym przyciskiem.
PHP podnosimy, gdy motyw i wtyczki to udźwigną. Zostawanie na starej linii PHP jest częstszą przyczyną włamania niż „brak drogiego hostingu”. Jak wtyczka nie działa na wspieranym PHP, mówimy to wprost: wymienić wtyczkę albo zostać na starej wersji świadomie, z opisem ryzyka.
Monitoring dostępności mówi, że strona odpowiada. Nie mówi, że formularz doszedł na skrzynkę. Dlatego w opiece jest też okresowe sprawdzenie formularza, nie tylko ping. Szczegół godzin i raportów jest w karcie pakietu na stronie utrzymania — pakiety różnią się limitem konsultacji i tym, czy łatki są w cenie.
Czego opieka nie obejmuje
- Nowych podstron, przebudowy motywu i pisania tekstów. To osobne zlecenie albo godziny z pakietu, jeśli są w jego limicie.
- Sklepu PrestaShop prowadzonego jak WordPress. Inny silnik, inny test (koszyk i płatność). Da się to wpisać w utrzymanie, ale zakres trzeba nazwać.
- Sprzątania po włamaniu sprzed umowy. Najpierw czyszczenie i dopiero potem stała opieka.
- Licencji motywów i wtyczek premium. Kupujesz je na swoje konto, my je aktualizujemy.
Kiedy wystarczy sam hosting
Jedna prosta strona, mało wtyczek, ktoś w firmie loguje się co miesiąc i aktualizuje sam, a kopia dobowa z hostingu Ci wystarcza. Wtedy nie dokładaj abonamentu. Opieka ma sens, gdy strony nikt nie otwiera w panelu, gdy na WordPressie wisi oferta albo zapisy, i gdy godzina przestoju boli bardziej niż faktura za utrzymanie.
Stronę możemy też zrobić od zera — strony WWW dla firm — i od razu wpisać opiekę w zakres, zamiast oddawać login i znikać. Przeniesienie istniejącej witryny na nasze konto opisuje migracja hostingu. Po przeniesieniu opieka startuje od pierwszej kontrolowanej aktualizacji, nie od „jakoś to działało u poprzedniego”.
Jak zacząć
Napisz adres strony, ile jest wtyczek z grubsza i czy formularz albo sklep musi działać codziennie. Powiemy, który pakiet utrzymania pasuje, a kiedy wystarczy sam hosting z kopią. Kontakt: formularz albo biuro@blackpage.pl.
Aktualizacja, która zdejmuje stronę
Typowy scenariusz: wtyczka formularza albo buildera dostaje wersję, która wymaga nowszego PHP albo koliduje z motywem. Strona główna jest biała albo panel nie puszcza. Przy opiece wracamy do kopii zrobionej przed kliknięciem, strona wstaje, a wtyczkę zostawiamy w tyle do czasu poprawki. Bez kopii sprzed minuty zostaje kopia dobowa z hostingu — zwykle wystarcza, ale tracisz zmiany z tego dnia. Dlatego przed większą aktualizacją kopia jest częścią usługi, nie opcją.
Automatyczne aktualizacje WordPressa zostawiamy włączone tylko dla łatek bezpieczeństwa rdzenia, i tylko gdy motyw nie jest zlepkiem porzuconych wtyczek. Resztę robimy ręcznie, w oknie, w którym ktoś może sprawdzić formularz. „Aktualizuj wszystko” raz na kwartał bez podglądu to najczęstszy powód telefonu, że strona padła.
Wtyczki, których nie dokładamy
Nie dokładamy wtyczki od każdej drobnej rzeczy. Slider, formularz, SEO i cache potrafią żyć w czterech dodatkach, które co miesiąc chcą aktualizacji i czasem się blokują. Przy przejęciu strony wypisujemy, co jest konieczne, a co można wyłączyć. Mniej wtyczek oznacza krótszą opiekę i mniej awarii, nie uboższą stronę. Motyw z buildera, w którym każda sekcja jest osobną wtyczką, zostawiamy albo przepisujemy — mówimy to po pierwszym przeglądzie, zanim wejdziemy w abonament.
Kopia z hostingu jest dobowa i leży na serwerze. Przy opiece przed większą zmianą robimy kopię dodatkową i trzymamy ją do czasu, aż strona po aktualizacji przejdzie test. Jak chcesz kopię u siebie, da się zgrać pliki i bazę na dysk. Nie zastępuje to kopii u nas, ale daje drugie miejsce, gdyby konto trzeba było postawić od zera.
Jak wygląda raport
Po cyklu dostajesz krótką informację: co zostało zaktualizowane, co zostało w tyle i dlaczego, czy formularz przeszedł test. Nie wysyłamy dziesięciostronicowego PDF-u. Jak coś wymaga decyzji (wymiana wtyczki, podniesienie PHP, które ruszy motyw), piszemy to osobno, zanim to zrobimy. Drobne poprawki tekstu mieszczą się w limicie pakietu. Nowa podstrona już nie.